Przejdź do głównej zawartości

Moonlight

 Dzisiejszy dzień nie zapowiadał żadnej tragedii. Miasto tętniło życiem.Robiło się coraz cieplej.Ludzie coraz częściej wybierali letnie ciuchy.Wyluzowana Olga idzie do pracy nie wiedząc jeszcze co ją czeka.Po drodze przywitała się z innymi lekarzami między nimi z doktor Maciejewska.Mijała się również z Zuzą która udała że jej nie widziała. Olga się za nią oglądała.Dotarło to do niej że obejrzała relację na facebooku. Pewnie oto jej chodzi. Coraz bardziej odnajduje się w nowym szpitalu.Zdążyła już poznać wszystkie zakątki.Na szczęście zdążyła się przebrać,bo czekało na nią wielkie wyzwanie.W księgowości bywała ponura atmosfera.Matka przyszła do pracy zdenerwowane przez męża a Zuza też nie była w najlepszym humorze bo zrozumiała że Mateusz ostatecznie ją skreślił.

-Cześć Madzia,co taka smutna?

-Daj spokój.Obawiam się że dziś nie będę w dobrym nastroju.

-Co się stało?

-Pokłóciliśmy się o obowiązki domowe.

-Skąd ja to znam.Ale gdy byłam jeszcze ze Stevem to nie było problemu.Ale jak byłam z Polakiem to tak. Musisz mu powiedzieć że wszystkiego nie dasz rady ogarnąć.A księgowość wzywa .

-To ty jemu to przetłumacz. 

-Dobra może lepiej skupmy się na pracy bo dość tych dramatów. 

-U Ciebie też nie jest za dobrze?

-No dobra powiem wprost. So ktoś mnie hejtu na moim kanale no i oczywiście profesor Kochański zdecydował się na doktor Wieczorek.Anything else?

-Zuza mówiłam Ci żebyś dała sobie  z nim spokój. Jeszcze spotkasz wartościowego chłopaka.

-Nie mogę tego przeżyć wiesz. - westchnęła Zuza.

-Musisz. - odparła krótko.

ZUZA :

Pocieszcie mnie.Jest źle. Nie mogę tego znieść że Mateusz chce być z Olgą. A teraz wszystkie swoje frustracje wylewać będę na Olgę. Będę starała się jej unikać za wszelką cenę.Ja wiem że nie powinnam sie na niej wyżywać. No ale to ona weszła mi w drogę. Dobrze jestem księgową.Zatopie swój umysł w robotę. Jeśli będzie trzeba zostanę dłużej w pracy. 5 razem przespanych nocy.Nigdy nie zapomnę.Będę musiała pogadać z Eweliną.

Włączyły swoje komputery i rozpoczęły od księgi rachunkowych. 

Tymczasem u Olgi toczy się wyścig z czasem.Do szpitala została przywieziona 10 -letnia Natalia Adasiak zatruta muchomorem sromotnikowym. 

-Co się stało?

-Mamy zatrutą 10-latke muchomorem sromotnikowym.Dziewczynka skarżyła się na brzuch kilkakrotnie wymiotowała,ma widoczną żółtaczke,powiększoną wątrobę,podejmuje daje jej gram paracetamolu w kroplówce.- odpowiedział ratownik.

Olga wyjęła latarkę i zaczęła świecić dziewczynce w oczy.

-Reakcje źrenicy symetryczne ale leniwe,zażółcony twardówki oczu.Oddech?

-Wydolny.Ale nie wymagał tlenu ale przyspieszona akcja serca.

-Kiedy dokładnie jadła te grzyby?

-Podobno jakieś 5 godzin temu .

-Jej rodzina tu jest? Chciałabym zrobić wywiad.

-Dziadek jest w drodze do szpitala ,niedługo powinien się pojawić.


OLGA :

Kurczę od rana taki przypadek.Adrenalina w toku.Moja nowa pacjentka to Natalia Adasiak.Ma zażółconą posiniaczoną skórę ewidetnie czymś się zatruła,natychmiast musi być płukanie żołądka ,chociaż jadła 5 godzin temu to na taki zabieg może być już za późno.Natalka została zawieziona na zabieg płukania żołądka ,jej stan błyskawicznie się pogarszał.Nalegałam na morfologię ,grupe krwi gazometrie ,układ krzepnięcia aminotransferazy wątrobowe ,pielęgniarka Kinga wraz z Eweliną przygotowują marną do płukania żołądka.Badanie poziomu alfa amonityny wykonuje się z moczu to badanie które precezyjnie pokaże czy Natalka rzeczywiście się zatruła muchomorem sromotnikowym .Jeżeli tak to liczy się każda minuta bo to ten grzyb niesamowicie wyniszcza organizm.Musiał czekać aż skończą zabieg płukania żołądka.Kiedy przywieźli marną na sale szybko pobiegłam sprawić czy jej stan się poprawił.Osłuchałam ją i niestety na płukania żołądka było już za późno.Wtedy usłyszałam donoszący głos pielęgniarki Kingi.

-Pani doktor mamy wyniki

-Dobrze,proszę mi przekazać.

Wzięła od niej wyniki dodając.

-Niestety,moje obawy się sprawdziły na płukanie żołądka jest za późno .Alfa manityna 825 no to stromotnik wydolność wątroby drastycznie spada.Proszę poddać leki detoksykujące i przeciwbólowe.Hemoglobina 8 do jasnej Anielki nie ma grupy krwi a jest dobra jedziemy na OIOM.

-Ewelina - zaczepiła ją.

-Dziewczyna ma anemie potrzebuje koncentrat krwinek czerwonych brh+ oraz świeżo mrożoną osocze.

Ewelina wybiegła sali.

Wtedy do mnie dołączył profesor Rafał Kucharski i wspólnie podjęliśmy decyzje żeby młodą przenieść na oddział intensywnej opieki medycznej.Wkońcu do szpitala dotarł dziadek dziewczynki. Był wyraźnie zdenerwowany.

-Pani Doktor Wieczorek?

-Tak to ja.

-Co się dzieje z moją wnuczką?

-Pan wnuczka zatruła się muchomorem sromotnikowym .

-Akurat - zakpił.

-Nie zamierzam się z panem sprzeczać.

-Te kotlety z kani były a nie muchomor.Nie douczona doktorzyno- rzucił.

Wtedy miała mu pocisnąć ale Rafał ją powstrzymał.

-Prosze pana,proszę nie ubliżać doktor Wieczorek bo zaraz pana wyprosze. - wtrącił się Rafał.

-Jakoś inni jedli te grzyby i nic im nie jest.Wy lekarze i wasze teorie.

-Już dosyć tego! - warknęła.

-Teraz proszę wyjść bo jest badanie nad pana wnuczką. - rozkazał Rafał.

Dziadek wyszedł z sali trzaskając drzwi że można było się przestraszyć. Był mocno zdenerwowany ale kurcze skoro inni jedli te grzyby .

-Olga,jakoś ci pomóc?

-Trzymaj kciuki żeby to się dobrze skończyło.

Zostawiłam Rafała w sali z marną by pogadać z dziadkiem.Bo to co wcześniej powiedział było bardzo istotne.

-Proszę pana kto jeszcze jadł te grzyby? - była wścibska,dopięła swojego.

-Jedno dziecko tylko jej brat.

-Wie pan co dał swoim wnukom do jedzenia? Trucizne!

-Ja wiem co zbieram ,niedouczone chieny. - próbował ją szarpać ale się obroniła.

-Chce teraz zobaczyć moją wnuczkę.

-Teraz to jest niemożliwe! Proszę mnie puścić. 

OLGA :

A ja po tej sprzece pierwsze co zrobiłam zadzwoniłam do centrum powiadomienia ratunkowego ,zgłosiłam że w miejscowości Natalki może być więcej zatruć muchomorem sromotnikowym.Okazało się że już o tym myśleli.Lekarz zajął się rodziną Natalki a do nas w drodze jest jej brat.Jest bardzo nieciekawie.Dziadek myśli że to my jesteśmy niedouczeni a prawda jest taka że to wszystko przez jego nie wiedze jego wnuki mogą odejść na tamten świat.Wróciłam do sali,mała dostała odpowiednie leki ale jej stan nieustanie się pogarsza. Rafał odsłuchał ją.Liczę na szczęście .

-Niestety jej stan się pogarsza nie jest dobrze. - stwierdził Kucharski

To była walka z czasem,ciekawa była w jakim w stanie był jej brat. Ale nie musiała długo czekać na tą informacje.

-Pani Doktor już jest brata Natalki przywieźli. - apelowała Kinga.

-Marcel Adasiak brat Natalki.Skarży się tylko na ból brzuche i nic więcej.

-Na płukanie żołądka natychmiast. - rozkazałam po czym zawieźli go na zabieg płukania żołądka.

Dziadek chciał iść za nimi ale go powstrzymała razem z Kingą.

-Bardzo proszę zostać na zewnątrz .

Wtedy dołączyła babcia Natalki i Marcela.

-Co się dzieje z Natalką?

-Natalia jest w ciężkim w stanie , robimy wszystko co w naszej mocy a Marcel będzie miał płukany żołądek.

-Coś ty im poddał? - zaczęła sie kłócić ze swoim mężem.

-Ja? To ty robiłaś obiad to do siebie mniej pretensje!

-Gdzie moja Natalka leży? Mogę ją zobaczyć?

-Teraz to jest niemożliwe bo jest na OIOMIE. 

OLGA :

Widziałam troske w twarzy tej starszej kobiety.Szalała z niepokoju o stan swojej wnuczki.Z jej oczu zaczęły lecieć krople łez , postanowiłam jej dać na uspokojenie bo tego wyraźnie potrzebowała.Miała wyraźne wyrzuty sumienia że bez wiednie poddała swoim wnukom trujący grzyb. Po jakimś czasie dotarła do mnie informacja że Marcel już jest po zabiegu płukania żołądka a u Natalki niestety sytuacja się pogarsza.Niewydolność wątroby ciągle postępuje.Zajrzałam do Natalki widzę  że Ewelina jest przy niej. Rafał najwidoczniej musiał wyjść.Nagle z jej twarzy zaczęła lecieć krew.

-Olga.Rusz się. - krzyczała Ewelina.

-Mamy wyniki. - znowu przybiegła z wynikami Kinga.

Wzięłam szybko od niej wyniki i zaczęłam czytać.

-Amoniak narasta,szybko wezwij nefrologa.

OLGA :

Kinga szybko zadzwoniła do nefrologa i po jakimś czasie przyszła pani doktor Agnieszka Paradowska.Miałam okazje z nią porozmawiać,to jest bardzo lojalna kobieta,bardzo oddana jest swojej pracy.Mateusz też ma pozytywne o niej zdanie.Ale niestety wątroba Natalki się rozpada do krwi dostaje się amoniak dochodzi do mózgu i zatruwa Natalkę wtedy dochodzi do utraty świadomości tak zwanej śpiączki wątrobowej tylko hemo perfuzja może uratować życie. Krew jest wypomopowana do zewnętrznego dializatora który działa jak sztuczna nerka oczyszczając krew z toksyn.Jeżeli się powiedzie to nie będzie jeszcze sukcesu bo nadal jest niewydolność wątroby.Nawet gdy uda nam się uratować życie Natalki to i tak jest wątroba będzie bardzo wyniszczona że konieczny będzie przeszczep.Ale nie wykluczone jest to że Marcel może mieć podobną sytuacje.Ja wraz z Agnieszką będziemy podejmować kolejne kroki w walce o życie Natalki.Szef oddziału mnie wezwał do siebie,a tam w środku był profesor Kucharski i razem zdecydowali żeby przy ciężkich przypadkach mi towarzyszyć.Dawali oboje wsparcie.Marcel ma sie dobrze i jak twierdzi czuje się nieźle.Ale gorzej z Natalią. Musiałam powiedzieć przykrą prawdę jakie czekają konsekwencje Natalke jeżeli uda nam się uratować. Nie mogę jej obiecać że Natalka przeżyje.Na korytarzu dziadkowe bardzo się kłócili,zarzucali wine na samych siebie.Dziadek nadal upierał się że wie lepiej od nas a tamta popłakiwała.Razem z szefem z oddziału i z Rafałem zostałam wezwana tam gdzie leży Natalia.Zaczeliśmy monitorować proces oczyszczania krwi 10-latki. 

-Słuchajcie poziom amoniaku spada a wskaźnik uszkodzenia wątroby spadło 1400 z 1200. - powiedziała doktor Paradowska

-To dobrze odzyskujemy ją. - stwierdził Kucharski.

-Ale niestety wątroba jest na tyle wyniszczona że będzie potrzebny przeszczep.- stwierdził szef oddziału.

-Olga,możesz czuć już ulgę. - pocieszał ją profesor Kucharski.

-Aga zrobiłaś dobrą robotę. - pochwalił.

-Miejmy nadzieje że będzie tylko dobrze.

OLGA :

Kurczę w takiej sytuacji nie zostałam pozostawiona sama.Był przy mnie profesor Kucharski. Nie byłam z tym sama. Cieszył mnie fakt że z Marcelem jest okej a z Natalką może być różnie.Ale na szczęście się wybudziła do szpitala przyjechała mama. Razem z Rafałem wezwaliśmy ją na rozmowe za nim poszła się przywitać z córką.

-Pani jest mamą Natalki i Marcela?

-Tak.Monika Adasiak.Co z nimi?

-Już pani wszystko wytłumaczę ale proszę przejść drzwi obok. - wskazała palcem .

-Prosze pani Natalka potrzebuje dawcy wątroby.Najlepiej jakby ktoś to był z rodziny wtedy ryzyko odrzucenia przeszczepu jest minimalne.

-A ja bym mogła.

-To w takim bądź razie kwalifikacje do przeszczepu i potrzebne badania wykonuje w Centrum Zdrowia Dziecka oddział transplantologii wątroby i tam przetransportujemy Natalkę .

-A my zrobimy wszystkie badania żeby uprosić i przyspieszyć procedury. - wtrącił profesor Kucharski.

-Jakby to miało wyglądać?

-Lekarze wyjmują usuwają organ uszkodzony w to miejsce jest ustawione fragment wątroby dawcy a potem się regeneruje rozrasta.To jest bardzo trudna operacja następnie Natalka będzie musiała przebywać pod ścisłą kontrolą lekarzy i będzie musiała przejmować różne leki.- Rafał mówił delikatnym tonem by dać nadzieje tej rozpaczonej matce.

-Marcel ma się dobrze ale też zrobimy jeszcze dodatkowe badania. - rzuciłam.

Nasza wspólna rozmowa uspokoiła rozpoczoną matke,a Natalka już była na specjalistycznym oddziale zgodnie z zaleceniami naszego ordynatora ,przechodzi badanie majace na celu przygotowanie ją do zabiegu transplantycyjnego.Dziadek postanowił mnie przeprosić za swoje burackie zachowanie ,przeprosiny przyjęte ale jego komentarze w moją strone były nie miłe.

-Pani doktor? 

-Tak?

-Chciałem panią przeprosić za swoje okropne zachowanie.

-Spoko,przeprosiny przyjęte.

-Miała pani racje,poddałem wnukom trujące grzyby a teraz moja wnuczka przez to będzie mieć przeszczep wątroby.

-Dlatego trzeba myśleć wcześniej co się robi.Czasu już pan nie cofnie.

Dziadek się rozpłakał,po jego oczach zaczęły lecieć łzy.

-Prawie zabiłem Natalke. Nigdy nie wybacze sobie tego ...

Nie wiedziała co mu odpowiedzieć ,bo wiadomo że to jego wina że tak się stało.Nie wiele brakowało żeby zabił swoje wnuki,mało tego to jeszcze upierał się że wie lepiej.Dodała.

-Na szczęście dobry Bóg zdecydował że będzie żyła.Ona i Marcel mają dużo szczęścia.

-Dziękuje że pani ich uratowała.

OLGA :

Sama w głębi duszy się cieszyłam że uratowałam tym dzieciom życie.Byłam przygotowana na tragedie że Natalka może odejść z tego świata.Ja potem udałam się na oddział gdzie leżała Natalka. Zauważyłam że sobie coś rysowała.Przywitałam się z nią.

-Dzień Dobry Natalko.Jak się czujesz?

-Dobrze.Mama mi powiedziała że śmigłowiec zabrał mnie do szpitala ,a ja nic pamiętam bo po obiedzie u dziadka zemdlałam.

-Tak to prawda,walczyliśmy o Twoje życie,ale daliśmy radę. Teraz tylko przejdziesz badania na przeszczep wątroby.

-Dlaczego ja musze mieć przeszczep.

-Dlatego że Twoja wątroba jest wyniszczona przez muchomora i niestety jest konieczny przeszczep ale będziesz mogła dalej normalnie żyć.

-Boje się.

-Nie ma się czego bać,dasz rade.

Natalka jak na swój wiek wiele przeszła.Przez upartość swojego dziadka omal nie straciła życia.Na szczęście skończyło się to dobrze. Chwilę porozmawiałam z młodą i poszłam do szklanego pomieszczenia na odpoczynek.

Za dużo było nerw z rana. Zrobiła sobie kawe i usiadła.Nie wiem czemu ale jej siostrzenica . Przypomniało jej się jak  to z nią było,też musiała walczyć o jej życie. Uff po co te do niej wraca.Zaczęła pić swoją kawe mogłam pozwolić przejść do swojego wewnętrznego świata,do marzeń,do przemyśleń. Chwile potem dołączył do nich Rafał z Agnieszką.

-Olga tu jesteś,szukamy cię. - powiedział Rafał siadając obok Olgi

-Świetnie się spisałaś.

-Ale to też jest Twoja zasługa Agnieszka.

-Na szczęście wszystko wyszło na prostą droge. - powiedziała Agnieszka siadajac obok  prawej strony Olgi.

-Gdzie jest Mateusz?

-Mateusz ma dzisiaj robote papierkową.

-Też się wypytuje gdzie jesteś,a ja mu powiedziałem że miałaś ciężki przypadek od rana.

OLGA :

Podyskutowałam z nimi by na chwile zapomnieć o ciężkim przypadku.Mateusz miał racje w tym szpitalu pracują bardzo empatyczni ludzie.Z Rafałem i jak z Agnieszką można było o wszystkim porozmawiać.Agnieszka wyznała że jej życie prywatne też nie jest różowe.Miała kilka lat narzeczonego ,zostawił ją dla innej.Mało tego mimo że jest grubo po 30-stce nadal nie może zajść w ciąże. Twierdzi że się pogodziła z faktem że nie zostanie matką. Widocznie dziewczyna nie ma szczęścia. A co do Rafała? Zasługuje na kogoś lepszego.Życie z osobą borderline nie jest łatwe. Moje myśli nadal krążyły wokół tego rodzeństwa,ciekawiło mnie jak przyjmie się przeszczep wątroby i co dalej z Natalią.Ale to już nie są moi pacjenci.Zaraz kogoś innego będę prowadziła. A tą laurkę od Mileny? Przyczepiłam do lodówki.

-Słuchajcie nasz profesor Kochański zaprasza nas do Podkowy Leśnej na weekend.Wchodzicie w to?

-Ja bardzo chętnie pojadę ,lubię lasy i mogłabym być godzinami w lesie. - odparła.

- Zawodowe tematy ogarnięte. - skwitowała Agnieszka.

-Ja na razie jestem na tak - odparła Wieczorek.

-Aga wybierasz się  z nami?

-Z przyjemnością.Dzieci w domu nie płaczą,zwierzaków nie posiadam to dlaczego mam marnować weekend?

-No to trochę już sie nam osób nazbierało.Może jeszcze kogoś wziąć?

-Może Ewelina z Zuzą by zebrały się z nami ,a dalej to nie wiem... - zastanawiała - Wieczorek

-Czyli już mamy czworo dziewcząt i teraz towarzystwo męskie jest potrzebne.

RAFAŁ :

Myślę że to dobry pomysł jak się wybierzemy paczkę na weekend.Karol w ten weekend będzie u mojej mamy .Karina nie ma nic do gadania.Zresztą z moją mamą dobrze się dogadywały więc będzie miała więcej zaufania do niej niż do mnie.Walka trwa. Tak łatwo się nie poddam. Ja też potrzebuje wyluzować się wśród znajomych nie tylko żyć jako lekarz. Jestem naprawdę wdzięczny za wsparcie.Nie wiem co bym sam zrobił.W tym szpitalu wszyscy jesteśmy jak rodzina.

Nadszedł czas gdy większość pracowników szpitala udali się do domu.W drodze na parking Zuza natknęła się Olgę. 

-Zuza. - zaczepiła doktor Wieczorek.

-O Cześć. - przywitała się dziewczyna.

-Co u Ciebie?

-Po staremu.Zostałam dziś dłużej niż powinnam.A ty ? - ukrywała swój gniew.

Mimo tego dalej interesowała się życiem doktor Wieczorek.

-Dzisiaj miałam naprawdę ciężki przypadek ..

-Słyszałam.Ale wszystko skończyło się dobrze?

-Tak ,ale skąd słyszałaś?

-Ewelina mówiła.Rafał był przy Tobie.

-Tak.Profesor Kucharski mnie wspierał.

-To jest przyjaciel Mateusza.Obaj dobrze się dogadują. 

-Wiem.Są dla siebie jak bracia.Razem będą walczyć o prawa rodzicielskiego.Wczoraj Mateusz mi wszystko powiedział.

-Ta żona Rafała jest na tyle bezczelna że potrafi wszystkich nastawić przeciwko Rafałowi.

-Chodźmy do samochodu.Pogadamy. - zaproponowała doktor Wieczorek

-No dobra.

Udały się do samochodu Olgi.Olga otworzyła auto za pomocą kluczyka.Zuza otworzyła drzwi od miejsca pasażera i usiadła obok Olgi,kładząc torebkę na kolanach.Uległa bo była ciekawa o czym będzie dyskutować z doktor Wieczorek.

-Jego żona cierpi na zaburzenia osobowości borderline. To stąd takie zachowania. 

-Ale to nie usprawiedliwia ją szantażowanie że odbierze Rafałowi syna do cholery.

-Tak,ale ona też potrzebuje pomocy ze strony specjalisty.Sama miałam kiedyś koleżankę z tym zaburzeniem. Potrafiła zrobić awanture swojemu chłopakowi o to że przyszedł zbyt późno.Mało tego to jeszcze potrafiła wyrzucić jego rzeczy przez okno.

-Straszni są ludzie z tym zaburzeniem.

-Ciężko się żyje z takimi osobami.

-Olga mogę Cię o coś spytać?

-Tak.

-Ty i Mateusz jesteście razem?

-To skomplikowane.On coś do mnie czuje,no i ja też.

Zuza kiedy to usłyszała z ust Olgi.Zrobiło jej się w środku gorąco.Nie wiedziała co ma opdowiedzieć.Była na nich wściekła.

-Ale przespaliście się ze sobą?

-Nie.Wczoraj tylko razem spędzaliśmy czas ,zrobił mi masaż pleców.

-Fajnie.Jeśli do czegoś dojdzie to życzę wam szczęścia. - udawała uśmiechając się do doktor Wieczorek.

-Zuza,ja wiem że między Tobą a Mateusz coś iksrzyło ...

-Tak.Była między nami chemia,mamy za sobą przespana noce i no wspólne wypady na galę i wesele mojej koleżanki.Chociaż na początku bywał arogancki.

-Do mnie tak samo.,seksistowskie teksty a potem też zaczął być dla mnie koleżeński.

-Czyli prawie identycznie jak u mnie. - uśmiechnęła się lekko Smogulecka.

-Zaczął proponować mi kawe,czytał moje doktoraty,kiedy ja miałam krwotok wewnętrzny przez wypadek samochodowy to oddał krew bo mamy taką samą grupe krwi. -

Uratował mi życie.Jestem mu za to wdzięczna. Ale nadal z tyłu głowy mam słowa jego byłej żony.Mam wątpliwości do niego.A co jeśli będziemy razem a on mnie zdradzi.A może on chce tylko jednego? Oni wszyscy są tacy sami.

-Wiem.Opowiadał mi o Twojej sytuacji. Strasznie współczuje Ci choroby jaka jest endometrioza ,ja swoją drogą jestem chora na niedoczynność tarczycy.

-Jak leczysz się regularnie u endokrynologa?

-Tak,chodze na badania i staram się co jakiś czas robić TSH,biorę Euthyrox 75.

-Porszę Cię,nie bagatelizuj tej choroby.Bo u Ciebie może guz wyrosnąć. Ja natomiast po wypadku dowiedziałam się o endometriozie ale zastanawiałam się skąd te bóle brzucha.Widzisz jestem lekarzem a sama nie daje dobrego przykładu.

-Nie przesadzaj,nie miałaś po prostu czasu na siebie.

-Dlatego ponad pracę musimy dbać o swoje zdrowie - położyłam ręke na jej ramieniu.

-Dokładnie.Wiesz jestem tego świadoma że całe życie w tym szpitalu nie będę pracować. - odparła.

-A co chcesz założyć swoją własną księgowość czy co innego ?

-Jeszcze nie wiem bo tyle jeszcze przede mną. Przepraszam Cię ale muszę już iść.

-Poczekaj. - powstrzymała ją ręką. 

-Mateusz organizuje spotkanie gdzieś w Podkowie Leśnej. Zainteresowana?

-Zastanowię się. Paka. - wysiadła z auta i udała się do swojego pojazdu. 

OLGA :

Rozstaliśmy się,ona udała się do swojego samochodu a ja do swojego.Okazuje się że Mateusz nie tylko mnie tak traktował,ale również Zuzie. Zuza coś ewidentnie do niego poczuła ale on jednak stwierdził że nie chce się wiązać.Jest mi jej szkoda , bo dała się złapać Kochańskiemu.Mam nadzieje że szybko się odkocha i ulokuje uczucia w kimś innym.Po co ma się dziewczyna męczyć? To jest męczarnia. Wyjechała pierwsza ode mnie.Ja wyjechałam za nią. Każda z nas pojechała na swoją ulicę.Nie miałyśmy daleko do siebie.Ja skręciłam w swoje osiedle i szukałam wolnego miejsca na parkingu. W końcu mi się udało. Zaparkowałam w wolnym miejscu.Zgasiłam auto ,odpięłam się z pasów ,zabrałam ze sobą torebke.Auto zamknęłam za pomocą kluczyki. Po tym ciężkim dniu wezme szybki prysznic.Skierowałam się do swojego bloku ale z ciekawości patrzyłam na balkon Eweliny czy jest już w domu. Pięknie nastroiła balkon.Kiedy weszłam do swojego bloku natknęłam się na sąsiada który wychodził z psem na spacer,powiedziałam mu dzień dobry a on mi grzecznie odpowiedział. Udałam się spokojnie po schodach nie spiesząc się.Musze przyznać że mam w porządku sąsiadów nie wtrącają się w moje życie ani ja ich. Jedynie to tylko dzień dobry mówię.Wszystko. Kiedy otworzyłam drzwi do mojego mieszkania pierwsze co zrobiłam po zamknięciu drzwi ,położyłam się na moim wygodnym łóżku.Uwielbiam moje łóżko.Bo dobrze się na nim wysypiam.Potem wstałam naszykowałam swoje ulubione ciuchy i wskoczyłam pod prysznic. Chciałam się odświeżyć po skończnonym dniu pracy.Kurczę szkoda że nie włączyłam swojej ulubionej muzyki ale dobra.Może jak będę gotowała obiad to włącze moją ulubioną playlistę którą utworzyłam na youtubie.Włosów nie myłam,tylko nałożyłam swój ulubiony balsam nawilżający.Długo nie pobyłam pod prysznicem ,wyszłam cała mokra przykrywając się ręcznikiem.Mieszkam teraz sama,więc mogę latać po mieszkaniu naga. Ubrałam się w naszykowane ciuchy.Poprawiłam fryzure i skierowałam się do kuchni.Patrzyłam co zrobić na obiad.Może zupe pomidorową ugotuje? Bo nadeszła mnie nagła ochota.

A na drugie danie? Może ryba z surówką? Ugotowałam obiad przy moich ulubionych piosenkach.Piosenki jakie słuchałam to.


Na takie piosenki miałam właśnie ochote.Swoją drogą uwielbiam muzyke Britney Spears.Nadal jestem jej wierną fanką. Bardzo niesprawiedliwe co ją spotkało.Ten świat nie zasługuje na jej dobre serce. Dziewczyna jest wrażliwa przez co łateo ją skrzywdzić.Nie wyobrażam sobie żeby ktoś publicznie pytał mnie o biust.To jest poniżej pasa.Marzyłam by żyć jak ona,by wyglądać jak ona ale teraz gdy patrzę przez co miała przechodzić.Doceniam swoje życie takie jakie jest.Ale gdy bym mijała się z nią na ulicy poprosiła bym o wspólne zdjęcie i autograf.Mam już trzy dychy na karku a jej muzyka mi się nie znudziła.Gosia dzięki mnie wychowała się na Britney ,i też lubi od czasu do czasu posłuchać.Zjadłam obiad i najedzona postanowiłam zrobić sobie maseczke oczyszczającą. Dbam o moją cere kiedy mam tylko czas.Jestem wiecznie zabiegana.Wiecznie tylko biegam od domu do szpitala. Nałożyłam maseczke na 20 minut tak jak pisze w sposób użycia.Czekałam do całkowitego wyschnięcia.Nadszedł wieczór,postanowiłam spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu,ubrałam się ciepło żeby się nie przeźiębić. Wyszłam z bloku na spacer ,postanowiłam się przejść po parku,chociaż jeszcze tak ciemno nie było ale skorzystałam co mi szkodzi? Widziałam że jeszcze ludzie siedzą na ławkach czytając jakieś czasopisma czy książki albo młodzież jeździła na rolkach albo na rowerach a ja natknęłam się na Eweline jak biegała razem z tajemniczym chłopakiem. Pierwszy raz widzę na oczy tego gostka.

-O Hej. - zawołałam do nich.

-Cześć Olga,co ty tutaj robisz w parku sama w wieczorem?

-Jak to co ,spaceruje sobie.

-Dobra poznajcie sie to jest moja koleżanka z pracy Olga a to jest Igor.

Poddaliśmy sobie dłonie.

-Miło mi. - powiedziała.

-My z Igorem postanowiliśmy razem biegać,bo on też zaniedbał kondycje ale to nadrobimy.

-No właśnie widze że biegacie bo pot z was się leje strumieniami.

-Jak tylko wróce do domu to od razu ta koszulka poleci do pralki.

-A ja padne z wykończenia, bo Ewelina stosuje mordercze treningi. - zaśmiał sie ironiczne Igor.

-Nie przesadzaj to dopiero 20 minut jeszcze z 10 minut pobiegamy i możemy się rozdzielić.

-Dobra,a powiedz mi czy to prawda że jutro Ciebie nie będzie w pracy?

-Tak,bo jutro z Zuzką nagrywam mukbang w jej mieszkaniu.To trochę potrwa , będę się obżerać publicznie.

-Tylko żebyś nie zwymiotowała..

-Dobra my lecimy dokończyć bieg..Na razie - pożegnała się i razem Igorem pobiegli przed siebie. 

OLGA :

Ma szczęście że jutro ma wolne,odpocznie od pacjentów.Ja jeszcze trochę przeszłam się przez park.Rozglądałam się dookoła,widziałam też zakochane pary które się całowały.Zazdrościłam im takiego szczęścia chociaż nie dawno to byłam jeszcze ja.Też kiedyś w parku z Pawłem się obciskiwałam. Czułam się jak w niebie.Dotleniłam się wiec wróciłam do domu,poczułam się zmęczona,ale postanowiłam obejrzeć księżyc ,była taka piękna pełnia.Szkoda było to przegapić.Usiadłam na balkonie owinęłam się w kocyk i zerkałam na niebo.Zerkałam czy Ewelina wróciła do mieszkania.Świeci się tam światło więc jest u siebie.Pomyślałam że mogłabym kupić tapete na ściane z księżycem. Uwielbiam widok księżyca mogłabym go długo oglądać.Zrobiłam zdjęcie nieba i wrzuciłam na instagrama z napisem "Niebo w nocy".Dobra zbieram się już do spania bo jutro rano muszę wstać. Wydostałam się z balkonu ,zamykając drzwi balkonowe za sobą.Udałam się do sypialni ,rozebrałam się do bielizny nie chciało już mi się piżamy wkładać. Miałam na sobie białą koronke co świetnie mi sylwetke podkreślała.Zgasiłam światło i szybko wskoczyłam pod kołdre. Nikt w łóżku na mnie nie czekał,musiałam sama zagrzać sobie miejsce.Całe łóżko było moje więc mogłam spać jak mi było wygodnie.Może teraz będę spała w samej bieliźnie? Bo tak się czuje wygodnie. Nastawiłam tylko budzik w telefonie i szybko zasnęłam.

Ciąg dalszy nastąpi.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeszłość

  Za miłą i sympatyczną pielęgniarką kryje się skomplikowana historia. Ewelina jako 16-latka ma za sobą trudny okres.Ucieczka z domu z do ukochanego który był od niej starszy. Potem przygoda z narkotykami. O tym wiedzą tylko nie liczni. Jako nastolatka dawała się złapać w pułapkę różnym ludziom.Bywała naiwna. Teraz jako dorosła kobieta wie że nie warto wierzyć ludziom do końca.Ewelina jest pierwszą osobą z którą Zuza nagrywała mukbang.Dziś ma ujrzeć światło dzienne ich wspólny filmik.Zuza wstawiła na swoim instagramie zapowiedź ,widzowie nie mogą się już doczekać. A jej kanał z roku na rok rósł w siłę.  -Ewelina już dzisiaj nasz mukbang ujrzy światło dzienne. - podeszła ucieszona Zuzanna. -Nareszcie. -Tylko dodam dopiero później,bo monter wysłał mi na pocztę a laptop mam w aucie. -Ok,jak tylko wstawisz to daj znać. -Spoko.Ale już obejrzałam i całkiem nieźle zmontowane. So wait for rest. -Ewelina rusz się! Mamy pacjenta - krzyczała za rogu drzwi Natalia. -Już idę.Sorki muszę ci...

Życie po przejściach.

  OLGA : Wstałam bardzo wcześniej rano.Obudziłam się przez sen.Co mi się śniło?Stary szpital no i oczywiście Paweł.Jak na złość.Szedł za mną a ja przed nim uciekałam,kiedy zobaczył że uciekam on biegł za mną próbując mnie dogonić.Kiedy mnie doganiał obudziłam się.Nadal moje serce go pragnie ale ja nie mogę stać w miejscu.Muszę iść swoją drogą.On już dokonał wyboru.Wybrał Ewę. A mnie skreślił.Nie jestem już dla niego najważniejsza jak kiedyś.Ciekawa jestem czy jeszcze czasem o mnie myśli.Nie,nie,nie..przeszłość niech na zawsze zostanie przeszłością. Może dam jednak szanse Mateuszowi? Załatwił mi pracę u boku najlepszych specjalistów.A do tego szpitala ciężko się dostać.A ja jestem szczęściarą.Jeszcze mam czas do pracy może wskoczę pod prysznic a potem napije się ulubionej kawy. Ten sen sprawił Oldze mętlik w głowie.Czy to jej tęsknota za dawnym ukochanym czy coś znaczy?I dlaczego on za nią biegł?  EWELINA : Spałam jak zabita.Ale bardzo wcześniej wstałam.Nawet nie pamiętam co mi...